Negatywne efekty braku współpracy i niszczącej rywalizacji polskich firm i instytucji państwowych.

man couple people woman
Photo by Gratisography on Pexels.com

Słów kilka o inspiracji analizy problemu:

Kilka tygodni temu odbyłem, w ramach swoich studiów, zajęcia z przedsiębiorczości. Temat ważny, decydujący o sukcesie w dzisiejszym świecie zarówno w wymiarze osobistym (np. w znalezieniu pracy), biznesowym (np. w zdobywaniu przewagi konkurencyjnej przedsiębiorstwa), a nawet międzynarodowym (np. o sile danego kraju). Ćwiczenia miały charakter warsztatowy, podczas których przedstawialiśmy pomysły na firmę. Oceniam je bardzo pozytywnie, gdyż bardzo brakuje nam w polskim systemie edukacji zajęć, które wyzwalają w nas ducha kreatywności. Tematem tego artykułu, nie będzie jednak sama przedsiębiorczość, ale jedna z cech, która mocno nas w tym temacie ogranicza, a która została podczas warsztatów zdiagnozowana. Jest to tzw. syndrom wroga, który mamy zaczerpnięty jeszcze z epoki komunizmu. Jego zasada jest prosta – wyeliminuj swoją konkurencję za miedzą, a będziesz mieć lepiej? Czy na pewno? Postaram się odpowiedź na to pytanie.

Korzenie „Syndromu Wroga”:

Pojęcie to zostało pierwszy raz użyte przez sowieckiego publicystę, Maksyma Gorki, który powiedział: „Jeśli wróg się nie poddaje, trzeba go zniszczyć.”[1] Nie bez przyczyny korzenie tej filozofii wywodzą się z Rosji. W Polsce, po 1945 roku, kiedy to staliśmy się satelickim krajem wobec ZSRR, pogląd ten stanowił integralną część całego systemu. Zaczynając od polityki, a kończąc na życiu prywatnym. We wszystkich sferach zrobił on ogromne spustoszenie. W kraju niepodzielnie rządziła jedna partia, a wszelaki objaw buntu był tłamszony siłą. W sferze prywatnej na porządku dziennym było donosicielstwo – zarówno w relacjach zawodowych, jak i często prywatnych. Atmosfera braku zaufania prowadziła do ogólnej degradacji narodu. Celowo pominąłem tutaj kwestie związane z rywalizacją przedsiębiorców, gdyż system komunistyczny praktycznie nie dopuszczał możliwości ich prowadzenia, poza drobnymi handlarzami, ale ogromna rywalizacja była w firmach państwowych, gdzie donosząc na drugą osobę i będąc lojalnym partii, można było szybko osiągnąć wysoki szczebel kariery. Te wszystkie czynniki powodowały agresywne zachowania na linii człowiek-państwo oraz człowiek-człowiek i ukształtowały w wielu ludziach pogląd o tym, że osoba z naszego otoczenia jest naszym potencjalnym konkurentem, którego trzeba wyeliminować, a nie sprzymierzeńcem, z którym można współpracować.

„Syndrom wroga” ciągle żywy?

Od upadku PRL minęło już prawie 30 lat i wydawać by się mogło, że wraz z komunistycznym systemem wszystkie jego cechy zanikają. Nic bardziej mylnego. O ile zmiany instytucjonalne, przy odpowiedniej determinacji zmienić można relatywnie szybko, o tyle mentalne są kwestią na długie lata. Społeczeństwo wychowane w pewnych warunkach, tak łatwo z nich nie wyjdzie. Polska transformacja ustrojowa w latach 90-tych przebiegała pod sztandarem wielu afer, dzikich prywatyzacji, braku zaufania do klasy politycznej i instytucji państwowych. To wszystko utrwaliło w polskim społeczeństwie poczucie wrogości wobec systemu administracji oraz wobec innych ludzi. Przykładów na to jest aż nadto – w sferze państwo-obywatel wystarczy zobaczyć badania opinii Polaków o np. urzędzie skarbowym, który przedsiębiorców traktuje jako potencjalnych oszustów. Pokazują to raporty na temat zaufania do instytucji publicznych, gdzie tylko jedna na trzy osoby ma zaufanie do popularnej skarbówki[2]. Na relacji człowiek-człowiek przytoczyć można zachowania wielu ludzi, którzy widząc, że sąsiadowi za miedzą zaczyna się układać np. w biznesie, od razu nabierają podejrzeń, szukają na niego haków, co często kończy się donosami np. do wspomnianego wcześniej Urzędu Skarbowego[3]. Przykłady takie można mnożyć w nieskończoność, jednak pokazują one pewne trendy, z którymi mamy do czynienia w naszym społeczeństwie już od wielu lat. Działa to na nas destrukcyjnie, a negatywne skutki dla przedsiębiorców opiszę w kolejnym rozdziale.

Wpływ „Syndromu wroga” na sytuację polskich firm

Syndrom wroga jest destruktywnym zachowaniem, który wpływa negatywnie na otoczenie. Warto przybliżyć go w kontekście przedsiębiorców. Przejawia się on w tym, że polskie firmy w toku rywalizacji, próbują często wzajemnie się „podkopać”. Sama rywalizacja nie jest czymś złym – wyzwala konkurencję, która prowadzi do poprawy efektywności działania danego przedsiębiorstwa. Problem narasta wtedy, gdy konkretny przedsiębiorca, chcąc uzyskać wyższą pozycję na rynku, dąży do tego, aby zniszczyć konkurencję. Takie praktyki są na porządku dziennym w międzynarodowej rywalizacji i choć robione w białych rękawiczkach, stanowią jeden z elementów ekspansji. Kontekst globalny jest jednak zgoła inny, aniżeli krajowy czy lokalny. Tutaj skala i zasady rywalizacji są inne. Niestety, wśród wielu polskich przedsiębiorców często słychać głosy o braku zaufania do swoich konkurentów za miedzą. Nasza słaba sytuacja ekonomiczna, trudność w utrzymaniu klientów (np. w małych miastach) powoduje, że na każdą nową i istniejącą już inicjatywę reagują z niepewnością, a nawet wrogością. Reakcją, która po tym następuje są częste donosy np. do urzędu skarbowego, czy podkopywanie opinii konkurencji (chociażby poprzez fałszywe komentarze na Internecie). Oczywiście nie zawsze to przybiera tak drastyczne formy, jednak błędem jest też brak reakcji. Obojętność, brak współpracy i walczenie tylko o „własny garnek obiadu” również jest na dłuższą metę złe. Wśród negatywnych konsekwencji takiej rywalizacji możemy wyróżnić kilka grup. Podzieliłem je na następujące kategorie:

  1. Skala makro (odnosząca się do rynku krajowego oraz globalnego):

Skala marko jest podzielona na dwie sfery. Pierwsza tyczy skali globalnej, czyli ekspansji na rynki zagraniczne. Jest ona w dzisiejszych czasach najważniejsza. O sile danego kraju świadczy to, ile będzie miał międzynarodowych firm na świecie (i w jakich sektorach). Brak współpracy ma fatalne skutki. W grę wchodzą tutaj oczywiście duże przedsiębiorstwa, które są w stanie rywalizować na rynkach zagranicznych, a nie małe, które działają w obrębie danego kraju czy województwa. Brak współpracy na tej linii i wzajemne się zwalczanie prowadzi m.in. do niewykorzystania sytuacji powiększenia rozmiarów firmy. Współpraca niektórych podmiotów może przynieść korzyści w postaci wspólnej inicjatywy przejęcia danego przedsiębiorstwa za granicą (Joint Venture). Bardzo często zdarza się, że jedna firma nie jest w stanie przeprowadzić kupna danego podmiotu, a wówczas potrzebny jest sojusznik. Dobrym przykładem jest chociażby niemiecko-austriacka spółka Flixmobility (czyli Flixbus), która wykupiła Polskiego Busa (który nota bene nie był polski, a szkocki). Kolejnym przykładem może być brak skutecznych struktur wywiadu gospodarczego. Mamy bardzo mało fundacji, instytucji, które realnie lobbują na rzecz polskiego interesu za granicą. Państwo również nie tworzy skutecznych instytucji, które wspierają ekspansję naszych firm za granicą np. oferując swoją pomoc w zakresie udostępniania danych na temat danych rynków. Potrzebna jest więc tutaj większa współpraca na linii państwo-przedsiębiorcy.

W skali krajowej w przypadku destruktywnej rywalizacji podmiotów tracimy również na tym, że nie tworzymy sformalizowanych i sprawnie działających instytucji, które pomagają koordynować współpracę przedsiębiorców w poszczególnych branżach. Mamy bardzo mało zrzeszeń i instytucji, w których przedsiębiorcy mogą realnie wymieniać się informacjami na danym rynku. W dzisiejszych czasach informacja jest rzeczą najważniejszą. Kraje, które pierwsze je zdobędą, wygrywają. Dobrym przykładem są Niemcy, gdzie istnieją tzw. korporacje samorządowe (gospodarcze). Oczywiście w Polsce istnieją podobne struktury, ale są one nastawione bardziej na jak największe wywalczenie swojego interesu kosztem drugiego. Brak współpracy i rywalizacji prowadzi do tego, że polskie firmy nie wykorzystują wspólne zdobytych informacji i zarazem nie stają się konkurencyjne na rynkach międzynarodowych.

2. Skala mikro:

Niszcząca rywalizacja wśród przedsiębiorców ma również skutki w małej skali, które wydaje się, że nie są tak dotkliwe. Jednym z nich są niszczące opinie. Wiele firm, które chcą podkopać wiarygodność drugich, tworzą czarny PR. Objawia się to m.in. w fałszywych, negatywnych komentarzach na Internecie, czy tzw. marketingu szeptanym, a więc słownym. Przedsiębiorca, na którego spadają złe opinie, traci swoich klientów, a więc zarazem jego firma podupada. Oczywiście często poszkodowany przedsiębiorca nie pozostaje obojętny i sam wydaje złe opinie o konkurencji. I w takim wypadku mamy pojedynek na noże, który prowadzi do tego, że obydwie firmy na tym tracą.

Kolejnym negatywnym skutkiem objawiającym się w skali mikro jest brak współpracy na terenie danego obrębu (np. gminy, powiatu), który blokuje możliwość działania instytucjonalnego. Samorządy można tworzyć na skalę krajową, ale również regionalną. Brak zaufania, źle pojmowana rywalizacja prowadzi do tego, że nie powstają stowarzyszenia, w których dyskutuje się np. o innowacjach, ulepszeniach. Mam tutaj na myśli nie tylko sferę, która wpływa na prywatny biznes, ale także publiczny (np. wspólne opracowywanie konsultacji i planów budowy dróg itp.). Wspólnie można wymyślić o wiele więcej koncepcji niż osobno. Ciężko jednak wypracować wspólną koncepcję, gdy w drugim przedsiębiorcy widzi się raczej przeciwnika, a nie współpracownika.

Negatywne konsekwencje braku takiej współpracy można ująć w następującym zestawieniu:

Skala mikro Skala makro
1.      Czarny PR, który prowadzi do utraty klientów danych przedsiębiorców,

2.      Brak współpracy na linii przedsiębiorcy-samorząd, która mogłaby prowadzić do powstania nowych pomysłów na usprawnienie działania danej gminy czy powiatu,

3.      Brak sformalizowanych struktur wymiany informacji na temat lokalnych rynków w danej branży.

4.      Niewykorzystane szanse przejęć firm na zagranicznych rynkach w przypadku niewystarczających funduszy jednej spółki,

5.      Brak skutecznie działających instytucji wywiadowni gospodarczej,

6.      Mała ilość oraz nieskuteczność instytucji państwowych wspomagających przedsiębiorców,

7.      Mała wymiana informacji gospodarczych w obrębie kraju na temat danych branż.

 

Podsumowanie

Współpraca jest podstawowym czynnikiem, który wpływa na zwycięstwo. Dobrze grający zespół w piłce nożnej, który posiada same indywidualności nie potrafiące ze sobą kooperować, nie odniesie w dłuższej perspektywie sukcesu. Tak samo jest w biznesie – współpraca pomiędzy przedsiębiorcami, wzajemna wymiana informacji i próba wypracowania wspólnych koncepcji jest kluczem do sukcesu w międzynarodowej rywalizacji. Destrukcyjna rywalizacji paraliżuje te szanse. Objawia się ona w kilku aspektach w skali makro i mikro. Do skali makro możemy zaliczyć brak wykorzystania szans przejęć firm na globalnych rynkach, brak lub słabe wsparcie instytucjonalne na linii państwo-przedsiębiorca, czy niewystarczająca wymiana informacji rynkowych. W skali mikro mamy do czynienia z kampaniami czarnego PR, czego efektem jest utrata klientów czy brak wspólnej inicjatywy lokalnej w kwestii rozwoju np. gmin, czy firm z danej branży. Problem ten w dużej mierze dotyka polskich przedsiębiorców, a proces poprawy będzie jeszcze długi i skomplikowany.

—————————————————————————————–

[1] https://wpolityce.pl/polityka/119753-niestety-syndrom-wroga-nie-zostal-pogrzebany-razem-ze-zmiana-ustroju
[2] http://www.tnsglobal.pl/archiwumraportow/files/2016/11/K.068_Zaufanie_do_instytucji_O10a-16.pdf
[3] http://www.portalpomorza.pl/wiadomosci/38238,sasiad-na-sasiada-czyli-donosy-do-skarbowki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s